Witam wszystkich serdecznie. Mam zamiar, na ile czas pozwoli, zamieszczać na moim blogu, aktualne opowiadania, krótkie historie z mojej codziennej pracy na Syberii i z ciekawych wyjazdów na terenie parafii która jest rzeczywiście terytorialnie bardzo duża. Zamieszczę tez moje wspomnienia z poprzednich lat pracy na Syberii Będę to robił ze sprawiedliwości wobec wspaniałych ludzi których tu spotykam – warto by pozostał po nich ślad w historii; le przede wszystkim ze względu na Pana Boga – nie można milczeć o Jego dziełach, które są… niesamowite.
15 lat na Syberii.
Nie ma czasu na pisanie, a szkoda, bo mogłaby powstać ciekawa książka. Napisać byłoby nie trudno. Nie trzeba by było nic wymyślać, jedynie zapisywać wydarzania. Może napisałbym o jeżyku, którego posłał sam Bóg. A było tak: W starym drewnianym domu, który ogrzewa mała „pieczka” (piecyk) zwana burżujką, pojawiły się szczury. Gospodyni biedna i chora, nie ma pieniędzy na węgiel, a drzewa na zimę sama nie mogła przygotować zbyt wiele. Strasznie zimno. Spała w waciaku i „walonkach” (buty filcowe). Ale najgorsze te szczury. Nie ma kota, który by się szczurami zajął i nie mają też kota sąsiedzi. Strasznie. Bała się spać. A szczurów coraz więcej i „chodzą w nocy po izbie na piechotę” i załażą na łózko. Nieochrzczona, ale przypomniała sobie o Bogu i wyszła w nocy przed dom. Długo wpatrywała się w bardzo na Syberii gwiazdziste niebo i powiedziała: „Boże jak jesteś to mi teraz pomóż”. Załamana swoim losem ciężko siadła na ławkę opartą o ścianę domu i opuściła ręce. – Co to? Przestraszyła się. A potem delikatnie podniosła, obejrzała w świetle księżyca i… pocałowała małego jeża. Wkrótce szczury wyniosły się z domu – te, które zdążyły uciec, bo resztę jeż zjadł. Nie wiedziałem wcześniej, że jeże są świetnymi łowcami szczurów. Koty im do pięt nie dorastają. A bohaterka opowiadania, pani Tamara, rozpoczęła przygotowanie do chrztu. Przez 15 lat można się na Syberii wiele nauczyć.
!5 lat na Syberii – już czas by zacząć opowiadać o tym co Bóg tutaj robi… – w poszukiwaniu człowieka
16.10.2010 r., w „Dzien papieski”, który przeżywaliśmy pod hasłem „Odwaga świętości” (właśnie byłem w Polsce na urlopie) – powstał ten blog i będzie się rozwijał.
Zapraszam do czytania i proszę o modlitwę
Mój email o.jaroslav@list.ru



Gratuluję męskiej decyzji i założenia bloga. Historie powrotu do Kościoła nie mogą być zapomniane. Cieszę się
„Non Nobis Domine Non Nobis Sed Nomini Tuo Da Gloriam”
ks. Adam
Trafilam na ten blog po artykule w Gościu Niedzielnym. Chętnie będę czytać inne historie o Syberii, a o jeżu opowiem moim dzieciom, zaciekawi je to. Pozdrawiam i serdecznie życzę tego co najlepsze!
Bardzo się cieszę, że Ksiądz rozpoczął! Posyłam Aniołów, by wystarczyło wytrwałości do tego, by dzielić się z nami opowieściami z tego dalekiego Kraju! Pozdrawiam Anielsko
Drogi ks. Jarku – pozdrowienia z rodzimej parafii z Siedlec.
Taki ksiądz to prawdziwy dar. Niech się ksiądz tam trzyma, szczególnie teraz zimą.
Serdeczności dla Księdza – krajana. Urodziłem się 10 km od Siedlec (w parafii Krześlińskiej). Myślę, że możemy nawet mieć wspólnego znajomego – ks. Bernarda B. Pomodlę się dziś za Księdza, a jeśli Dobry Bóg pozwoli, to może pomyślimy o czymś na przyszłe Boże Narodzenie do kościoła.
Wiele dobrego.