<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Syberia - w poszukiwaniu człowieka</title>
	<atom:link href="http://ksjarek.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ksjarek.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com site</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 08:37:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='ksjarek.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Syberia - w poszukiwaniu człowieka</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://ksjarek.wordpress.com/osd.xml" title="Syberia - w poszukiwaniu człowieka" />
	<atom:link rel='hub' href='http://ksjarek.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Pasterka w Surgucie na Syberii.</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2012/01/09/pasterka-w-surgucie-na-syberii/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2012/01/09/pasterka-w-surgucie-na-syberii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 08:14:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=78</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza pasterka w budowanym dopiero kościele, odbyła się w jednej z największych parafii świata, w Surgucie na północnej Syberii. To parafia trzy razy większa od terytorium Polski. Jej proboszczem jest Jarosław Mitrzak, polski ksiądz rodem z Siedlec. „Było minus 9 &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2012/01/09/pasterka-w-surgucie-na-syberii/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=78&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" src="https://lh5.googleusercontent.com/-EEb57sfjDsc/Twqg4ni87BI/AAAAAAAAAqk/iNzvyT7FX1M/s288/Pasterka%252520na%252520Syberii.jpg" alt="" width="216" height="288" />Pierwsza pasterka w budowanym dopiero kościele, odbyła się w jednej z największych parafii świata, w Surgucie na północnej Syberii. To parafia trzy razy większa od terytorium Polski. Jej proboszczem jest Jarosław Mitrzak, polski ksiądz rodem z Siedlec. „Było minus 9 stopni wewnątrz. Pan Bóg błogosławił i w tym również, bo na zewnątrz też było ciepło, zaledwie kilkanaście stopni na minusie” – napisał nam z Surgutu.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-78"></span></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Ołtarz ze sklejki</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Parafia w Surgucie rozciąga się od tajgi aż po zamarznięte wody Morza Arktycznego. Mieszka w niej 1,5 mln ludzi, którzy znoszą tutejszy koszmarnie niegościnny klimat (zimą temperatura spada nawet poniżej minus 50 stopni Celsjusza). Zwykle nieźle tu zarabiają dzięki wydobyciu ropy i gazu, jednak ogromnej większości z nich nikt nigdy nie powiedział o miłości Pana Boga do nich. Za to kiedy się nawracają, to całym sercem. Katolicy, w tym wielu nawróconych z ateizmu, tworzą w tej ogromnej parafii zżytą wspólnotę, przypominającą pierwszych chrześcijan. W nadchodzącym roku, jeśli tylko uda się zebrać w Polsce datki na dokończenie budowy, wreszcie będą mieli kościół w centrum swojej parafii, w 350-tysięcznym mieście Surgut.</p>
<p style="text-align:justify;">Pasterka w nocy z 24 na 25 grudnia odbyła się w budującym się kościele, w związku z różnicą czasu cztery godziny wcześniej niż w Polsce. „O 23.00 wszyscy zebrali się przy kościele. Otworzyłem boczne wejście” – napisał czytelnikom gosc.pl ks. Jarosław Mitrzak. Wierni weszli po prowizorycznych, drewnianych schodach, bo betonowe jeszcze nie są gotowe. – „Nie ma też okien – zastępuje je gruby na 10 cm styropian. Otwory drzwiowe również są szczelnie wypełnione styropianem i sklejką. Od zewnętrznej strony widoczne są kraty – strzeżonego Pan Bóg strzeże. Musiałem kupić reflektory, by oświetlić ołtarz i wnętrze kościoła – wystarczyły trzy 500-watowe, było też nagłośnienie – jeden mikrofon i stary głośnik. Ołtarz zbity ze sklejki przypominał żłóbek. Figurek nie było, ale parafianka babcia – Anna Karłowna przyniosła zrobiony specjalnie, wyszyty obraz Bożego Narodzenia. Wyszywała go blisko rok, ale zdążyła przekazać go mi przed Bożym Narodzeniem. Choinkę przywiózł mąż parafianki, prawosławny, ale bardzo życzliwy i uczynny Genadij” – pisze ks. Jarek.</p>
<p style="text-align:justify;">Święta i Nowy Rok w parafii w Surgucie spędza też młodzież z Polski. „Kamil odśnieżał, a Justyna robiła napis »Rożdestwo«, czyli »Boże Narodzenie« – to pierwsze słowo które napisała w swoim życiu po rosyjsku, bo jest już z tego pokolenia, które nie uczyło się języka rosyjskiego w szkole” – relacjonuje ks. Jarosław Mitrzak. – „Wspaniała była nasza pierwsza Msza św. w kościele i to Pasterka – około 120 osób, atmosfera którą trudno opisać. Mieliśmy głęboką świadomość, że tworzymy historię. Wzruszającym momentem było przeistoczenie: wszyscy uklękli nie zważając na to, że betonowe płyty pod nogami miały, jak i powietrze wewnątrz, temperaturę około minus 10 stopni” – pisze.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Vot Christos rodiłsja</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Wierni byli, zdaje się, jeszcze pod wrażeniem dopiero co zakończonego kazania, w którym proboszcz opowiadał m.in. o pasterce zesłanych przed laty na Syberię polskich Sióstr od Aniołów. Siostry te na 40-stopniowym mrozie klęczały na śniegu, a potem wróciły do zimnych baraków – nie do ciepłych domów, jak zebrani na pasterce w Surgucie w 2011 roku. „Atmosfera wzruszająca, radosna, podniosła, uroczysta. W modlitwie wiernych prosiliśmy o obfite łaski dla naszych dobrodziejów, którzy przyczynili się do tego, by ta pierwsza, i w tak symbolicznych iście syberyjskich warunkach Msza święta – mogła się odbyć. »Vot Christos rodiłsja« (Gdy się Chrystus rodzi) – wszyscy śpiewali z nieukrywanym wzruszeniem, i będzie się rodził w wielu sercach, bo miejsce Jego narodzin już widać – nowy kościół, jeszcze z oszronionymi wewnątrz ścianami, ale już rozgrzewany sercami pierwszego pokolenia surguckich parafian” – czytamy w liście.</p>
<p style="text-align:justify;">Po pasterce ks. Jarosław Mitrzak wsiadł w samochód i ruszył na północ. W mijanych po drodze miastach wszędzie czekały na niego grupki katolików, którzy z okazji Bożego Narodzenia czekali na Mszę świętą. Odprawiał Msze święte po ich mieszkaniach, w takich w ludnych miastach jak Kogałym, Nojabrsk, Uraj, Khanty-Mansijsk, oraz w mniejszych miasteczkach po drodze. W trzy dni przejechał 2200 kilometrów (z jednym dniem przerwy w jeździe w drugie święto). A i tak w czasie tej podróży udało mu się odwiedzić z sakramentami świętymi tylko fragment swojej gigantycznej parafii, w której jest jedynym katolickim kapłanem.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://gosc.pl/gal/spis/1041691.Pasterka-w-Surgucie-na-Syberii" target="_blank">Więcej zdjęć</a></p>
<p style="text-align:justify;">Dokończenie budowy i wyposażanie kościoła w Surgucie można wesprzeć, wpłacając datki na polskie konto, założone przez ks. proboszcza Jarosława Mitrzaka: Kredyt Bank SA nr 34 1500 1663 1016 6029 0931 0000, z dopiskiem: „Ofiara na budowę kościoła w Surgucie”.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/78/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/78/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=78&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2012/01/09/pasterka-w-surgucie-na-syberii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="https://lh5.googleusercontent.com/-EEb57sfjDsc/Twqg4ni87BI/AAAAAAAAAqk/iNzvyT7FX1M/s288/Pasterka%252520na%252520Syberii.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Głos papieża nad Syberią</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2011/10/20/glos-papieza-nad-syberia/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2011/10/20/glos-papieza-nad-syberia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 10:06:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Jan Paweł II jednak pojedzie do Rosji. Czekają na niego katolicy w mieście Surgut na Syberii, w parafii zajmującej teren trzy razy większy od Polski. Jan Paweł II to imię dzwonu. Słowiański papież nie pojechał do Rosji, choć bardzo tego chciał. Pojedzie więc tam dzwon, dar polskich katolików dla &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2011/10/20/glos-papieza-nad-syberia/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=72&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><strong>Jan Paweł II jednak pojedzie do Rosji. Czekają na niego katolicy w mieście Surgut na Syberii, w parafii zajmującej teren trzy razy większy od Polski.</strong></p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img title="Ks. Jarosław z ekipą budowlaną przed budowanym kościołem św. Józefa Robotnika" src="https://lh6.googleusercontent.com/-yBkgZ0jHCVs/Tp_xRBIuC0I/AAAAAAAAAnA/3U28xRHhen4/s640/Ks%252520Jarek%252520w%252520Surgucie.jpg" alt="Ks. Jarosław z ekipą budowlaną przed budowanym kościołem św. Józefa Robotnika" width="640" height="480" /><p class="wp-caption-text">Ks. Jarosław z ekipą budowlaną przed budowanym kościołem św. Józefa Robotnika</p></div>
<p><span id="more-72"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Jan Paweł II to imię dzwonu. Słowiański papież nie pojechał do Rosji, choć bardzo tego chciał. Pojedzie więc tam dzwon, dar polskich katolików dla katolików z Syberii.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzwon ten zostanie odlany w ludwisarni państwa Felczyńskich w Przemyślu. Zostaną na nim umieszczone napisy w językach rosyjskim i polskim. – Na początek postawimy go na posadzce nowego kościoła, żeby każdy mógł go dotknąć, przeczytać, co jest na nim napisane, i usłyszeć go, tak z bliska – zapowiada ks. Jarosław Mitrzak, syberyjski proboszcz i Polak rodem z Siedlec.</p>
<p style="text-align:justify;">Pewnie nie wszyscy parafianie przyjdą na powitanie dzwonu o imieniu polskiego papieża, bo np. pochodzący z miasta Nadym mają do centrum swojej parafii, czyli do Surgutu, 1200 kilometrów. Parafianie z Salekhardu za kołem podbiegunowym mają jeszcze dalej, bo około 1400 kilometrów. Ci ludzie nie mieliby żadnej możliwości uczestniczenia we Mszy św. i przyjmowania sakramentów, gdyby nie to, że jeździ do nich ksiądz Jarek. W niektóre miejsca samochodem można dotrzeć tylko zimą, np. do Salekhardu, kiedy rzeki i bagna zamarzną na kość.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie prowadzą tam bowiem żadne drogi, a jedynie „zimniki”, czyli szlaki wyrównane z grubsza przez buldożer. Latem pozostaje samolot, ale przedtem trzeba przejechać autem 800 kilometrów w przeciwnym kierunku na lotnisko&#8230; A wszystko to dla 15 katolików żyjących w Salekhardzie. Czy warto marnować na to czas i pieniądze? – Chrystus umarł za każdego człowieka indywidualnie, a nie za jakąś zbiorowość – odpowiada ks. Jarosław.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest jedynym kapłanem w całej tej gigantycznej parafii, więc ciągle jeździ, jeździ, jeździ. W siedemnastu miastach, do których dociera, odprawia Msze święte w zwykłych mieszkaniach w blokach. Ludzie biorą urlopy, żeby móc w tych Mszach św. uczestniczyć. A po Mszy wszyscy razem siadają ze swoim księdzem do stołu. Przypomina to agapę u pierwszych chrześcijan.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Piach i ropa</strong></p>
<p style="text-align:justify;">W ogóle wspólnoty katolików, rozsianych po ogromnych terenach syberyjskiej Północy, przypominają wspólnoty pierwszych chrześcijan. Ci Rosjanie znaleźli Chrystusa w pogańskim świecie. Pogańskim, bo większości ich sąsiadów imię Jezus kojarzy się z legendą. Mało który sąsiad już odkrył, że On naprawdę żyje. Choć formalnie, tak „na wszelki wypadek”, często są ochrzczeni w Cerkwi prawosławnej. Cóż, Rosja. Jednak i w tym środowisku dochodzi do wielkich nawróceń.</p>
<p style="text-align:justify;">O tej gigantycznej parafii na bagnach północnej Syberii, gdzie nawet drzewa nie chcą rosnąć, a 1,5 mln mieszkańców żyje głównie z wydobycia ropy, pisaliśmy w GN w cyklu artykułów jesienią zeszłego roku. Zamieszczaliśmy wtedy numer konta, na które można wpłacać pieniądze na budowę kościoła w Surgucie. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. – Czytelnicy „Gościa” wpłacili na budowę naszego kościoła około 150 tysięcy złotych! Jesteśmy bardzo wdzięczni, przekaż im nasze podziękowania – prosi ks. Mitrzak. Rozmawiamy z nim przez internet. U nas jest godzina 22, u niego druga w nocy. – Te 150 tysięcy to ponad połowa cegły na kościół w Surgucie! – oblicza ksiądz.</p>
<p style="text-align:justify;">Materiały budowlane na rosyjskiej Północy są droższe niż gdzie indziej, bo wszystko trzeba sprowadzać z daleka. Na miejscu nie ma gliny na wyrób cegieł, nie ma też skał, z których można by robić cement. W ogóle na powierzchni ziemi nie ma tam nic oprócz mokrego piachu, porosłego krzakami kwaśnych jagód lub rachitycznymi drzewkami. Nawet po zwykłą ziemię pod uprawę warzyw trzeba jechać 800 kilometrów na południe.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Minus 50 stopni</strong></p>
<p style="text-align:justify;">W zeszłym roku kościół w Surgucie miał gotowe tylko piwnice. Tego lata budowlańcy wznieśli mury. A przed nadejściem strasznych syberyjskich mrozów (czyli przed październi</p>
<p style="text-align:justify;">kiem) muszą jeszcze zdążyć przykryć kościół dachem. – To, że ta budowa postępuje, i to w dobrym tempie, jest cudem. Specjaliści z różnych dziedzin nawet nie wiedzieli, że podpisywałem z nimi umowy, nie mając pieniędzy na to, co oni mieli robić&#8230; Te pieniądze znajdowały się dopiero w trakcie budowy – mówi ks. Jarosław.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy o tym opowiada, przypominają się podobne historie z całego świata. Historie, dzięki którym chrześcijanie uczyli się pełniejszego zaufania do Pana Boga, zdania się na Jego prowadzenie. – Skoro masz zadanie budować, to zaczynasz to robić. Nie możesz od razu dostać siły na robienie kroków przez całe życie. Więc na początek dostajesz tylko tyle, żeby zrobić jeden krok – mówi ks. Mitrzak.</p>
<p style="text-align:justify;">Budowany kościół w Surgucie jest pierwszą świątynią w Rosji pod wezwaniem Jana Pawła II – to drugie wezwanie kościoła, obok św. Józefa. Parafia ma więc dwa odpusty: 1 maja i 22 października. Syberyjscy katolicy sprowadzili już też do Surgutu relikwie słowiańskiego papieża. Na razie w liczbie około 50 spotykają się w kaplicy urządzonej w mieszkaniu w bloku. Ksiądz Jarosław zna w mieście kolejnych stu katolików. – Ale przed chwilą dostałem telefon od katoliczki z Surgutu, która dopiero wczoraj dowiedziała się z reportażu w telewizji, że w mieście jest katolicki ksiądz. Parafia istnieje od 10 lat, a ta pani dowiedziała się wczoraj! Budowany kościół jest widoczny z obwodnicy, będzie miał krzyż i typowo katolicką bryłę, więc teraz o parafii dowiedzą się wszyscy – mówi ks. Jarosław. Według oficjalnych danych Urzędu Miasta, w samym Surgucie mieszka 1,5 tys. katolików (na 300 tys. mieszkańców). Prawdopodobnie jednak katolików jest więcej. Wielu już wie o parafii, ale nie przychodzą na Msze w mieszkaniach, bo, jak to w Rosji, kojarzy im się to z sektą. Do kościoła jednak przyjdą. Ta sytuacja powtarza się zawsze, kiedy na Syberii powstaje nowy kościół. – Nasza budowana na 300 ludzi świątynia od razu będzie pełna – zapowiada ks. Jarosław.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest już termin poświęcenia: 22 października przyszłego roku, we wspomnienie bł. Jana Pawła II. Parafianie mają jednak dokładnie ten sam problem co poprzednio: zebrane pieniądze skończą się po zrobieniu dachu. Tymczasem prace wykończeniowe to jedna trzecia kosztów budowy. Wie o tym każdy, kto coś w życiu wybudował. – Musimy zebrać jeszcze tę jedną trzecią – mówi ks. Mitrzak.</p>
<p style="text-align:justify;">Jeśli się uda, przez całą zimę, nawet przy minus 50 stopniach Celsjusza na zewnątrz, w środku kościoła mogą trwać prace. Fachowcy zrobią instalacje, a potem zacznie się tynkowanie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Wiem, co będziesz robił</strong></p>
<p style="text-align:justify;">A dzwon Jan Paweł II? Będzie miał od 290 kg do pół tony – to zależy, ile pieniędzy zbiorą Polacy. Kilogram dzwonu wraz z konstrukcją kosztuje od 80 do 100 złotych. Do tego trzeba doliczyć koszty transportu. Potrzebne jest więc jakieś 40–50 tys. złotych.</p>
<p style="text-align:justify;">Pomysł z dzwonem i z wezwaniem Jana Pawła II dla parafii wziął się przede wszystkim z tego, że papież bardzo chciał odwiedzić Rosję. Rosyjskie władze go jednak nie zaprosiły. Ale ks. Mitrzak ma też pewne osobiste powody. Otóż Jan Paweł II rozmawiał z nim dwa razy. Tuż przed wyjazdem młodego ks. Jarosława na Syberię, 1 września 1995 roku, papież zapytał: „Co ty tam będziesz robił?”. Zanim ks. Jarek zdołał znaleźć w głowie jakąkolwiek sensowną odpowiedź, papież niespodziewanie sam dokończył: „A ja wiem, co ty tam będziesz robił”. Te tajemnicze słowa ks. Jarosław często przypomina sobie na Syberii. Prosi wtedy błogosławionego papieża o pomoc. Bo skoro wiedział, co ksiądz będzie na Syberii robił, to może się w te działania włączy?</p>
<p style="text-align:justify;">Przy drugim spotkaniu było może mniej głęboko, ale za to śmieszniej. Ks. Jarek przejęzyczył się i zamiast „Ojcze Święty, czekamy na ciebie w Rosji”, powiedział: „czekamy na Syberii”. Jan Paweł II zaśmiał się i rzucił: „Chyba jedyna szansa, jaką mam, to w charakterze zesłańca”.</p>
<p style="text-align:justify;">Ofiary na budowę kościoła w Surgucie można wpłacać na konto: Ks. Jarosław Mitrzak, Kredyt Bank SA nr 34 1500 1663 1016 6029 0931 0000. Ks. Mitrzak prosi ofiarodawców o wybór jednego z dwóch dopisków: „Na dzwon Jan Paweł II do Rosji” lub „Na budowę kościoła w Surgucie”.</p>
<p style="text-align:justify;"><em><a href="http://gosc.pl/doc/932066.Glos-papieza-nad-Syberia" target="_blank">Źródło: Dzięki uprzejmości GN</a></em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/72/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=72&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2011/10/20/glos-papieza-nad-syberia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="https://lh6.googleusercontent.com/-yBkgZ0jHCVs/Tp_xRBIuC0I/AAAAAAAAAnA/3U28xRHhen4/s640/Ks%252520Jarek%252520w%252520Surgucie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ks. Jarosław z ekipą budowlaną przed budowanym kościołem św. Józefa Robotnika</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Boże owce w tundrze</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/boze-owce-w-tundrze/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/boze-owce-w-tundrze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 06:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=51</guid>
		<description><![CDATA[Ta parafia zajmuje teren trzy razy większy od Polski. Choć mieszka tu 1,5 mln ludzi, jest tylko&#8230; jeden katolicki ksiądz. I wciąż nie ma kościoła. Parafia św. Józefa w Surgucie w północnej Syberii od południa opiera się o tajgę, a &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/boze-owce-w-tundrze/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=51&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/mapa.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-48" title="mapa" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/mapa.jpg?w=300&#038;h=152" alt="" width="300" height="152" /></a>Ta parafia zajmuje teren trzy razy większy od  Polski. Choć mieszka tu 1,5 mln ludzi, jest tylko&#8230; jeden katolicki  ksiądz. I wciąż nie ma kościoła.</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Parafia św. Józefa w Surgucie  w północnej Syberii od południa opiera się o tajgę, a od północy o  Morze Arktyczne. Lato trwało tu w tym roku tylko przez dwa i pół dnia.  Był za to wtedy upał plus 35 stopni Celsjusza. A jeszcze dzień wcześniej  wszyscy chodzili w kurtkach&#8230; Ludzie opowiadają tu taki dowcip.  Turysta pyta: „Mieliście w tym roku lato?”. A tubylec: „Tak, mieliśmy,  ale ja niestety byłem tego dnia w pracy”.</span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><span id="more-51"></span>Zimą temperatura spada tu poniżej minus 50 stopni Celsjusza. Jednak  proboszcz Jarosław Mitrzak, polski ksiądz rodem z Siedlec, zimą może  przynajmniej dojechać samochodem do Salekhardu za kołem podbiegunowym.  Latem nie prowadzi tam żadna droga. Jednak gdy chwyci mróz, buldożer  wyjeżdża na zamarznięte bagna i równa, spycha wszystko przed sobą.  Tworzy w ten sposób „zimnik”, czyli prowizoryczną drogę. Zimą wystarczy  więc wskoczyć do samochodu i przejechać 1200 km&#8230; Jednak na mrozie ks.  Jarek złamał raz francuski klucz do kół z jego renówki. Gdy w takie  mrozy coś zepsuje się w aucie, kierowca musi natychmiast rozpalić  ognisko. Trzy minuty później palce będzie miał już zbyt zdrętwiałe, żeby  użyć zapałek.</span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Latem ksiądz Jarek podróżuje do Salekhardu samolotem. Najpierw musi  jednak przejechać 850 km w odwrotnym kierunku, na lotnisko w Tiumieni.  Dzięki temu regularnie raz na kwartał za kołem podbiegunowym, w zwykłym  mieszkaniu w Salekhardzie, na stoliku zamienionym w ołtarz, wśród  zgromadzonej garstki katolików, chleb zamienia się w Ciało. – Ilu jest  katolików w Salekhardzie? – pytam. – Gdyby wszyscy przyszli, to  piętnastu – odpowiada ks. Jarosław. – Opłaca się jechać taki kawał  świata dla garstki ludzi? – Chrystus umarł za każdego człowieka indywidualnie, a nie za jakąś  zbiorowość – mówi ks. Jarosław. – Do miasta Nowy Uriengoj na północy  przemierzam 800 kilometrów dla jednej pani. A do Tarko-Sale jeżdżę 600  kilometrów do jednego Polaka i jego żony, przygotowuję ich teraz do  sakramentu małżeństwa. Ale teraz na Msze przychodzi tam już kilka osób,  bo wołają sąsiadów. Do miasta Nadym mam 1300 km samochodem, ostatnio  otworzyli drogę, przedtem latałem tam samolotem do jednej rodziny: brata  i siostry. Ale pozostali członkowie rodziny też przychodzą, są  zainteresowani i życzliwi – wylicza.</span></p>
<h5 style="text-align:center;"><a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/auto-kusterko-krzyz.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-45" title="auto kusterko Krzyż" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/auto-kusterko-krzyz.jpg?w=300&#038;h=165" alt="" width="300" height="165" /></a><span style="color:#999999;"><em>– Co ty na tej Syberii będziesz robił? – zapytał Jan Paweł II. Ks.  Jarka zatkało. – A ja wiem, co ty tam będziesz robił – dodał papież. I  pobłogosławił krzyżyk, którym ks. Jarek teraz codziennie błogosławi  syberyjskie drogi</em></span></h5>
<p style="text-align:justify;"><strong>Owca w tundrze</strong><br />
W Polsce ks. Jarek pracował tylko trzy lata po święceniach. Potem  rozeznał, że Bóg oczekuje od niego wyjazdu na Wschód. – Praca księdza na  Syberii to, porównując z Polską, zostawienie 99 owiec w poszukiwaniu  tej jednej, która jest w lesie sama, zagrożona wilkami. To bardzo  cieszy, kiedy się ją znajduje – mówi.</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraD.jpg" alt="" /></p>
<h5 style="text-align:center;"><em>Ks. Mitrzak na budowie kościoła w Surgucie</em></h5>
<p style="text-align:justify;">Traktując słowa ks. Jarka dosłownie, trzeba wprowadzić poprawkę, bo w  części jego parafii nie rośnie już nawet las. Tylko bezkresna tundra.  Porastają ją z rzadka tylko pokrzywione, karłowate sosenki, czepiające  się kurczowo brązowych jesienią mchów. Są też miliony jezior i oczek  wodnych, pełnych ryb. A poza tym tylko mokry piach i błoto, błoto,  błoto. Jeśli zejdziesz z przecinającej te bagna szosy, to się utopisz.  Tylko tubylcy potrafią skakać po bagnach w poszukiwaniu kwaśnych jagód i  pozostać przy życiu. Nas odstraszył widok tonącego w bagnie ciężkiego  sprzętu. Pod miastem Uraj widzieliśmy zapadającą się koparkę: ponad  bagno wystaje jeszcze tylko łyżka i część kabiny. Nikt nie jest już w  stanie jej wyciągnąć. Lasy rosną w południowej części parafii, ale to  lasy o chorowitym wyglądzie, z cieniutkimi drzewami.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak zdrowy las ma urosnąć na błocie z piasku? Żeby wyhodować tu zwykłe  warzywa w szklarni, trzeba pojechać po żyzną ziemię za tajgę, 600 km na  południe. Tu nie ma nawet kamieni: kiedy parafianie z Surgutu budowali  małą stajenkę, musieli kupić zwykły kamień w sklepie z akwariami.</p>
<p>Ludzie przyzwoicie tu jednak zarabiają dzięki wydobyciu ropy i gazu.  Wielu przyjechało na syberyjską Północ z Ukrainy, gdzie pensje są  dziesięć razy niższe. Chcieli popracować trzy miesiące i wrócić, ale  siedzą już 20 lat. Wielu z nich ma katolickie korzenie. Jednak tu, na  Północy, nie mieli szans na korzystanie z sakramentów. Tak jak Ludmiła  Pietrowna Bojczuk, która pracuje w służbie zdrowia na lotnisku w  Surgucie. Przyjechała spod Kamieńca Podolskiego.</p>
<p style="text-align:justify;">Zdziwiło ją, że niebo wydaje się zawieszone o wiele niżej niż na  Ukrainie. – Ja myślała, że niebo mi się wali na głowę – śmieje się.  Jednak już kwadrans po wyjściu z samolotu przeszły jej objawy astmy.  Niestety, ilekroć odwiedza Ukrainę, objawy wracają. – Mama mi  powiedziała: lepiej już tu nie przyjeżdżaj, to ja będę przyjeżdżała do  ciebie. No i jestem już 24 lata – uśmiecha się. – Szkoda, że już 24 lata  temu ksiądz do nas nie przyjechał – mówi. – Ale ja togda [wtedy] był  maljeńkij! – przekomarza się z nią proboszcz. – A mog prijechać i  maljeńkij! – zgadza się wesoło Ludmiła. Niestety nie każdemu przechodzą  tu objawy alergii. Widać na północnej Syberii nie ma roślin, które  uczulały akurat Ludmiłę.</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraF.jpg" alt="" /></p>
<h5 style="text-align:center;"><span style="color:#808080;"><em>Rzeka Ob w Surgucie ma ponad 2 km szerokości. Kilkaset kilometrów dalej rozszerza się do 6 km</em> </span></h5>
<p style="text-align:justify;"><strong>Dyżur przy telewizorze</strong><br />
Ks. Jarosław długo nie wiedział, że na północ od tajgi w ogóle są  jakieś miasta. I to tak duże, jak 350-tysięczny Surgut. Katolicy z  Północy sami przyszli kiedyś do kościoła w Tobolsku, gdzie pracował.  „Zaproście mnie, przyjadę” – zaproponował ksiądz. I odtąd spędza  większość czasu w samochodzie, jeżdżąc po surowej Północy. Choć ma po  operacji uszkodzoną strunę głosową, mówi swoim wysilonym, nienaturalnym  głosem piękne kazania. Opowiada w nich o Ewangelii. A ludzie spijają te  wypowiedziane z wysiłkiem słowa z jego ust.</p>
<p style="text-align:justify;">Tuż po operacji ks. Mitrzak mówił tylko szeptem. Powtarzał w myślach:  „Ty masz, Panie Boże, poczucie humoru. Jestem jedynym misjonarzem na  taki kawał Syberii, a Ty mi zabierasz głos”. Dopiero po kilku dniach  świadomie powtórzył modlitwę ze swojego obrazka prymicyjnego: „Bądź wola  Twoja”. – Pomyślałem, że aby kochać Pana Boga, mocny głos nie jest  potrzebny. Zawsze tych kilka zdań powiem. Do zbawienia wielu słów nie  trzeba – mówi. Głos na szczęście stopniowo księdzu wraca. Przez to, co  Panu Bogu oddał, Bóg teraz szczególnie działa.</p>
<h5 style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraG.jpg" alt="" /><em>Msza św. u Ali i Władimira w mieście Kogałym,  centrum koncernu Łukoil  na zachodniej Syberii</em></h5>
<p style="text-align:justify;">Pierwszą katolicką Mszę świętą w historii Surgutu ks. Jarosław  odprawił 7 lutego 2002 roku. Ormianie Dżawair i Seiran Chaczatrianowie  dowiedzieli się o Mszy przypadkiem. Ktoś z rodziny dostrzegł kątem oka  na pasku reklamowym w lokalnej telewizji przesuwające się ogłoszenie,  które ich zelektryzowało. Głosiło, że w Surgucie katolicki ksiądz  odprawi Mszę świętą. Takie ogłoszenia wykupuje w Surgucie ks. Mitrzak.  Chaczatrianowie nie zdążyli zanotować numeru telefonu, podanego w  ogłoszeniu. Dyżurowali więc na przemian przy telewizorze przez sześć  godzin, aż ogłoszenie pojawiło się na pasku po raz drugi. Wtedy zapisali  numer i wreszcie, po latach, mogli znów uczestniczyć w Eucharystii.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzięki temu wydarzeniu Bóg całkiem namacalnie zmienił ich życie. Po  pewnym czasie okazało się, że Dżawair (nazywana Żanną) jest w ciąży.  Mieli już trójkę dzieci, materialnie nie szło im najlepiej, a Żanna nie  uważała się już za młodą. Wystraszyła się. W Rosji wciąż wielu ludzi  wierzy w obowiązujące w Związku Sowieckim kłamstwo, że aborcja to nic  złego.</p>
<h5 style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraI.jpg" alt="" /> <em>Olga i Andriej z Nojabrska ochrzcili się całą rodziną. Na zdjęciu z młodszym synem Siemionem</em></h5>
<p style="text-align:justify;">Na szczęście kobieta przedtem porozmawiała z księdzem. Ksiądz  przytoczył wszystkie najmądrzejsze argumenty za życiem. Ona jednak  zablokowała się i nie chciała słuchać logicznych argumentów. Termin  „zabiegu” się zbliżał. Ks. Jarek przestał więc przekonywać, ale pojechał  do tej rodziny razem się pomodlić. Na koniec wyciągnął do kobiety rękę  ze swoim niebieskim różańcem. Kiedyś w Jerozolimie położył ten różaniec w  zagłębieniu, w którym stał krzyż Chrystusa. – Żanna, ty sama podejmiesz  decyzję. Ale obiecaj mi, że się będziesz modlić na tym różańcu. Jeśli  będziesz się modlić, to ci go zostawię – powiedział. – Modlić się mogę –  odpowiedziała Żanna.</p>
<p style="text-align:justify;">Ksiądz zostawił różaniec i więcej do tematu nie wracał. 7 października, w  święto Matki Bożej Różańcowej, Chaczatrianom urodził się syn Dawid.  Jest niezwykle sympatycznym chłopcem, dumą i szczęściem swoich rodziców.  Widać, że patrzą na niego z miłością, że noszą go na rękach, a Dawid  czuje, że jest kochany. – Nigdy nie zapomnę słów ojca Jarosława, że dla  ojca ważniejsze jest, żeby się Dawid urodził, niż zbudowanie kościoła w  Surgucie – mówi Żanna. <em> </em></p>
<p>Te słowa robią wrażenie, kiedy się księdza Jarosława zna. Jego  znajomi widzą, że na zbudowaniu kościoła w Surgucie zależy mu ogromnie. –  Tu mieszka mnóstwo ludzi ochrzczonych w Kościele katolickim, którzy nie  są jeszcze na tyle dojrzałymi chrześcijanami, żeby przyjść na Mszę do  mieszkania w bloku. Ale do kościoła przyjdą – przekonuje. Cieszy się, że  kościół będzie doskonale widoczny z nowej obwodnicy, więc zobaczą go  też goście z innych miast. Będzie miał tradycyjną bryłę, żeby już na  pierwszy rzut oka było widać, że to kościół katolicki.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Znaleziona Julia</strong><br />
Ruszamy z księdzem Jarkiem w jedną z licznych podróży po parafii.  Ksiądz odprawia Msze święte po mieszkaniach. Ludzie zwalniają się z  pracy, żeby na nie przyjść. Zjawiają się często całymi rodzinami, wraz z  dziećmi. Tu widać, jak młode i żywotne jest chrześcijaństwo. W  nowoczesnym mieście Chanty-Mansyjsk prosimy księdza o przystanek w  muzeum. Chcemy sfotografować jedyną na świecie kość mamuta, przebitą  grotem oszczepu przez człowieka 14 200 lat temu. – Po co im ta kość? –  dziwi się Lena, katechetka i organistka, która jedzie z nami.</p>
<h5 style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraJ.jpg" alt="" /> <em>Surgut</em></h5>
<p style="text-align:justify;">Może jednak Komuś zależało, żebyśmy tam poszli? Kierowniczka muzeum,  z którą jesteśmy umówieni, nie ma czasu, więc wysyła swoją podwładną,  Julię Mołdawskają. Ta sympatyczna dziewczyna opowiada nam o eksponatach.  Ks. Jarek wręcza jej cudowny medalik Maryi Niepokalanie Poczętej. –  Nawet nie wiecie, jak bardzo teraz tego potrzebuję. Cieszę się, że was  spotkałam – odpowiada niespodziewanie Julia. Okazuje się, że dziewczyna  szuka swoich korzeni. Przyjechała tu przed dwoma laty z Ałtaju. Wymienia  się z Leną telefonami. – 3 listopada mam urodziny, przyjedźcie! –  uśmiecha się na pożegnanie. Zdjęcie przebitej kości mamuta pewnie się w  „Gościu” nie zmieści. Ale zdjęcie Julii ma szanse. Kolejne 140 km  jedziemy po betonowych płytach, drogą pustą i prostą jak strzelił.  Mkniemy, żeby zdążyć, już nocą, odprawić Mszę świętą w mieście Uraj.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Książka taka bolszaja</strong><br />
W Uraju na Mszę u Natalii i Wasilija Konariewów przychodzą też ich  znajomi. Nie wszyscy są chrześcijanami, ale są ciekawi liturgii i bardzo  życzliwi. Historia dochodzenia do wiary Natalii i Wasilija też jest  fascynująca. Nawrócili się dzięki własnemu synowi Stiepanowi. Wasilij  jest w trzech czwartych Mansem, potomkiem żyjącego na Syberii od pokoleń  ludu. Część Mansów do dzisiaj żyje w lasach, praktykuje kulty pogańskie  i chodzi do szamanów. Przodkowie Wasilija żyli w mieście. Wasilij nie  wiedział jednak o Bogu prawie nic. – Śmiałem się z babci: „Dlaczego się  modlisz? Nie ma Boga!” – wspomina.</p>
<h5 style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraK.jpg" alt="" /> <em>Poznana w muzeum Julia Mołdawskaja (z lewej) okazuje się serdeczna i ciekawa wiary </em></h5>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Jezusem zainteresował się po raz pierwszy, kiedy za młodu zobaczył  film „Jesus Christ Superstar”. Film przedstawiał Jezusa jako hipisa i  opisywał jego misję niezbyt wiernie, ale rockowe piosenki śpiewane przez  aktorów robiły wrażenie. Zwłaszcza że Wasilij ma fantastyczną  wrażliwość muzyczną, świetnie gra na gitarze. – Chcieliśmy zrozumieć  słowa, sens, dowiedzieć się, co to za historia – mówi. – Nigdy bym  jednak nie uwierzył, że w przyszłości zostanę katolikiem. Byłem  komsomolcem, przez 10 lat należałem do partii, byłem nawet instruktorem  partyjnym – dodaje.</span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><a href="http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&amp;cr=0&amp;kolej=0&amp;art=1285919780&amp;dzi=1157370149&amp;katg=" target="_blank">Źródło</a><br />
</span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/51/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=51&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/boze-owce-w-tundrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/mapa.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">mapa</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/auto-kusterko-krzyz.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">auto kusterko Krzyż</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraD.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraF.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraG.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraI.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraJ.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://goscniedzielny.wiara.pl/elementy/gn39s60_tundraK.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Matka własnej babci</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/matka-wlasnej-babci/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/matka-wlasnej-babci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 06:29:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=40</guid>
		<description><![CDATA[Lena wyrosła w rodzinie ateistów na Syberii. Była modelką i prezenterką telewizyjną. Tak ją zachwyciło spotkanie żywego Boga, że wstępuje do zakonu w Polsce. Jelenę, zwaną zdrobniale Leną albo Lenką, wysłannicy GN spotkali na Syberii. Rzuciła świetnie płatną pracę, żeby &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/matka-wlasnej-babci/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=40&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/lena.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-39" title="lena" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/lena.jpg?w=640" alt=""   /></a><strong>Lena wyrosła w rodzinie ateistów na Syberii. Była  modelką i prezenterką telewizyjną. Tak ją zachwyciło spotkanie żywego  Boga, że wstępuje do zakonu w Polsce.</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Jelenę, zwaną zdrobniale Leną albo Lenką, wysłannicy GN spotkali na  Syberii. Rzuciła świetnie płatną pracę, żeby pracować jako katechetka i  organistka w parafii św. Józefa w Surgucie. To parafia terytorialnie  trzy razy większa od Polski, a kościół dopiero się w niej buduje. Na tym  obszarze mieszka 1,5 mln ludzi, z których większość to ateiści. Trzeba  ich tylko przekonać, że ten brak, który w sobie noszą, chce wypełnić  Jezus Chrystus. Problem w tym, że nie ma komu tego robić.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-40"></span></p>
<p><strong>Córka myśliwego</strong><br />
Jelena Władimirowna Timochina ma 31 lat, pochodzi spod Nowosybirska.  Jej ojciec jest myśliwym. Ale nie takim jak ci w Polsce, którzy polują  po pracy. Pan Władimir zawodowo poluje na łosie, norki i kaczki; trzyma  małe psy do polowań na borsuki, psy gończe na zające i błękitnookie psy  łajki na lisy. Dzięki tacie Lena doskonale zna syberyjski las. Od  dziecka umie chwytać jadowite żmije, z których tata robi maść do  smarowania sideł. – Wystarczy żmiję przydusić patykiem albo nogą, potem  bierzesz ją za szyję, a ona jakby śpi. I wsadzasz do słoika, to nic  takiego – mówi. W rodzinie Lenki panował ateizm, jeden z jej dziadków  pracował nawet w KGB. Dziewczyna przyjęła chrzest jako 13-latka, bo  namówił ją kolega ze szkoły muzycznej. Jednak prawosławny batiuszka  dopiero w czasie obrzędu chrztu zaczął uczyć Lenę, jak robić znak  krzyża. – Nie wiedziałam, co dla mnie znaczy ten znak krzyża i chrzest –  wspomina Lena.</p>
<p>Z rodzinnego domu Lenka trafiła do Nowosybirska, studiować filologię  rosyjską i public relations. Została modelką, prowadziła też poranny  program w regionalnej telewizji. – To był bardzo pusty program, naprawdę  – macha ręką. Narzeczony Leny chciał ślubu w Kościele katolickim, więc  zaprowadził ją do księdza. Poszła, ale nic to dla niej nie znaczyło.  Pierwszy zachwyt, który przeżyła w katedrze w Nowosybirsku, miał podłoże  estetyczne. Choć może nie tylko? Nowosybirską katedrę przecinały smugi  światła, a w tych smugach tańczyły cząsteczki kurzu. – Tak się w to  zapatrzyłam. I zachciałam bardzo, nawet nie wiedziałam czego – wspomina.  W trakcie przygotowań do ślubu zaczęła odkrywać piękno chrześcijaństwa.  Ale stało się coś jeszcze: gdy zaczęła głębiej myśleć o swoim życiu,  zaczęła też rozeznawać swoje powołanie. – Zrozumiałam, że chyba za  mojego narzeczonego nie pójdę. Więcej: że chyba za nikogo nie pójdę. I  że chyba chcę być jak te kobiety przy ołtarzu, które są takie dobre dla  wszystkich – mówi o siostrach zakonnych. – Z tym chłopakiem w końcu  rozeszliśmy się. Jestem mu wdzięczna, że pokazał mi wiarę, i modlę się  za niego – dodaje.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Modelka rzuca wybieg</strong><br />
Lenka odbyła u biskupa spowiedź z całego życia. Nawróceni ludzie w  Rosji, po 70 latach panowania ateistycznej ideologii, często muszą  odkrywać sprawy najprostsze, oczywiste dla Polaków. Lence nikt nie  powiedział, że spowiedź daje nie tylko czyste serce, ale też prawo do  przyjęcia Eucharystii. – Nikt mi nie powiedział: „Idź!”. Oni szli do  Komunii św., a ja stałam i płakałam, że ja nie mogę. Myślałam, że oni  widać nie są takie grzeszniki jak ja. Znałam siebie, byłam grzesznicą,  która teraz chce żyć w świętości. Ale skoro nikt mi nie mówił, że mogę  przyjąć Komunię, to widać ludzie widzą, że jestem niegodna – wspomina.  Życie to nie bajka, więc po nawróceniu z drogi Leny wcale nie zniknęły  przeszkody.</p>
<p style="text-align:justify;">Przeciwnie: na krótki czas po nawróceniu przeszkody nawet się  nawarstwiły. Straciła pracę. Wiązało się to z tym, że przestała kręcić  się w telewizyjnym światku i zabiegać o swoją pozycję. – To towarzystwo  przestało mnie pociągać i mi imponować. Zauważyłam, jakie głupie było to  wszystko, głupie i puste – zauważa. – Chciałam zająć się czymś  prawdziwym, jakąś prawdziwą pracą. Czułam, że Pan Bóg coś dla mnie  przygotował, ale jeszcze nie wiedziałam, co to jest – mówi. Kiedy była  przybita utratą pracy, osamotniona po zerwaniu z narzeczonym i  odwróceniu się dawnych znajomych, kuzynka zaprosiła ją do miasta Surgut  na surowej syberyjskiej Północy. Przez pół roku płakała, że jej stare  życie się skończyło, a nowe wciąż się nie zaczęło. I że w 350-tysięcznym  Surgucie nie znalazła katolickiego kościoła.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiosną 2005 r. zobaczyła w lokalnej telewizji reklamę u dołu ekranu,  że katolicy z Surgutu proszą o modlitwę za umierającego papieża. Był  też numer telefonu. Zadzwoniła. Ksiądz odprawiał Msze w wynajętej  stołówce, a później w kaplicy urządzonej w zwykłym mieszkaniu w bloku.  Wiara Leny znów zaczęła szybko wzrastać. To tu zaczęła przystępować do  Komunii świętej. W Surgucie też pracowała jako modelka. Proboszcz,  polski ksiądz Jarosław Mitrzak, nie odradzał jej tego, ale zadał jedno  pytanie: co przez tę pracę sprzedajesz ludziom? – Doszłam do wniosku, że  praca modelki jest bardzo niedobra dla kobiety. Zobacz, jaki obraz  kobiety proponują ludziom modelki w reklamach. Czy sprzedają tylko  ubrania, czy też seks i rozpustę? Zobacz, w jaki sposób patrzą, jaka  ciemność jest w ich oczach – mówił.</p>
<p style="text-align:justify;">Patrzę na czasopisma sprzed kilku lat, w których są jej zdjęcia:  Lena na okładce, w czasie pokazu mody ślubnej, z włosami ułożonymi w  ekstrawagancki czub. Nie widzę w tych zdjęciach niczego złego. – Bo ja  ci nie dałam wszystkich moich zdjęć. Pokazywałam też znacznie więcej  skóry – mówi. – Modelki są uczone: żeby się utrzymać na wybiegu, musisz  mieć jakiś message, jakąś wiadomość do ludzi. Co im zaproponujesz przez  postawę ciała? Jasne, chodzi o sprzedaż ubrań, ale diabeł czasem coś do  tego dodaje. Reklama zawsze będzie cię kusić seksem, jedzeniem, władzą  lub pieniędzmi, bo na tym jest zbudowana. Nie mówię, że wszelka reklama  jest taka, ale bardzo mało jest reklamy czystej. Ja tego nie chcę –  mówi.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Chcę być jak pies</strong><br />
Lena bardzo lubi baranki i owce. Kiedy je widzi, podchodzi i  głaszcze. – Jak byłam w Zakopanem, to mi taka myśl przyszła, że mogę być  przy księdzu jak pies przy pasterzu. I taka chyba ma być moja praca –  wspomina. Została katechetką i organistką parafii św. Józefa w Surgucie.  Zaczęła grać i śpiewać Bogu podczas Mszy świętych, odprawianych w  kaplicy i po mieszkaniach katolików, rozsianych na ogromnych  przestrzeniach. A do najdalszych zakątków parafii trzeba jechać  samochodem aż 1300 km.</p>
<p style="text-align:justify;">Lena przygotowała do chrztu świętego wielu Rosjan, w tym dorosłych.  To, co opowiada im o Bogu, jest dla nich odkryciem. – Lena, jak ty mnie  teraz nauczysz, tak ja przez całe życie będę robiła. Naucz mnie  dokładnie – oświadczyła jej kiedyś Galina, jedna z jej chrześniaczek,  sporo od Leny starsza. Lena przy najtrudniejszych jej pytaniach o wiarę  od razu dzwoniła do księdza i przekazywała precyzyjną odpowiedź.</p>
<p style="text-align:justify;">– Mówię na katechezie, że ja wierzę, że Pan Bóg żyje. Ja Go znam. On  mnie kocha. Że życie wieczne jest. Że człowiek szczęśliwy, kiedy z  Bogiem – mówi Lena ładnie po polsku. – Na katechezie czasem tak jest,  jakbyś to nie ty mówił. Czasem nagle po prostu wiesz, co masz  powiedzieć. I to trafia – dodaje.<br />
Ku zdumieniu Leny, słowa o spotkaniu Boga trafiły też do jej własnej  babci, 81-letniej Marii Fiodorownej Waseczko. Babcia przez całe życie  była ateistką. Mieszka w syberyjskim mieście Lantor. W przeszłości  pracowała jako murarz, malarz, kierowca i konduktor. Niczemu nie  dowierza, zanim nie sprawdzi, że jest dobre. Wtedy bierze to oburącz i  już nie odda. Tak też było z chrześcijaństwem.</p>
<p style="text-align:justify;">Pomogło, że ks. Jarosław z Surgutu do niczego ludzi nie przymusza. A  za to przy kawie ciekawie opowiada o sprawach, o których ona nigdy nie  słyszała. Poprosiła o chrzest. Lena nauczyła więc własną babcię znaku  krzyża. Przez rok ją przygotowywała do chrztu. Na pytania, czy wierzy w  Boga, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, żyje i teraz  jest z nami, babcia z przekonaniem odpowiadała, że wierzy. – Ale był  taki kamień, który zatrzymał dalszą drogę do chrztu: babcia nie wierzyła  w królestwo niebieskie. Mówiła, że widziała, jak wyglądają wyciągane z  ziemi ludzkie kości, że ciało po śmierci zgnije – mówi Lena.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedyś babcia źle się poczuła. Ks. Jarosław Mitrzak zapytał wtedy  biskupa, czy może ją ochrzcić, mimo braku wiary w życie wieczne. Biskup  zdecydował: chrzcij, a potem, zwyczajnie jak na Syberii, kontynuuj  katechezę. – No to kiedy będziemy was chrzcić? – zapytał więc ks. Jarek.  – A teraz! – odpowiedziały Maria i Galina, druga kandydatka do chrztu.  Ksiądz ochrzcił je bez ociągania. Stały, trzymając zielone świece  noworoczne, w zwykłych ubraniach i bez wymyślnych fryzur. W tych  okolicznościach wyraźniej było widać istotę tego, co się dzieje. I  wielkie szczęście promieniujące z twarzy tej znającej życie kobiety,  radość wynikającą z chrztu, bierzmowania i Eucharystii. – Ona po tej  uroczystości się zmieniła, nie tylko duchowo, ale nawet fizycznie. Twarz  jej się zmieniła. Jakby światło jej przez skórę idzie – mówi Lena,  która została matką chrzestną własnej babci.Nie było pewności, czy  babcia nie była ochrzczona po urodzeniu, więc odbyła też spowiedź.  Przedtem wstała i powiedziała w ich małej wspólnocie o swoich grzechach.  Tak jak to robili pierwsi chrześcijanie. „Babcia, to nie nam, to ojcu  Jarosławowi masz mówić” – szepnęła Lena. A babcia: „Tak, ale w tym moje  życie było grzeszne przed Bogiem”. I dopiero potem poszła wyznać grzechy  przed księdzem.</p>
<p style="text-align:justify;">Od kilku dni Lena jest postulantką w bezhabitowym Zgromadzeniu  Sióstr od Aniołów w Konstancinie pod Warszawą. To w tym zgromadzeniu  żyła mistyczka Wanda Boniszewska, więziona za wiarę w ZSRR i zmarła  przed 7 laty, znana ze sztuki Teatru Telewizji „Stygmatyczka”.  Powołaniem tych sióstr jest pomoc kapłanom w trudnych misjach i  podtrzymywanie modlitwą ich świętości. Lena zaufała, że to Pan Bóg  wybierze dla niej najlepszą z dróg. Bo z początku zastrzegała, że jako  siostra powinna wrócić do Rosji. „Polska ma dużo kleryków, dużo sióstr  zakonnych, a tu ich nie ma, to niesprawiedliwe. Tu jestem potrzebna, to w  Rosji jest dzisiaj rannie chriestiaństwo” (wczesne chrześcijaństwo) –  mówiła. Proboszcz odpowiedział: „W Rosji jest rannie chriestiaństwo, a w  Europie ranne chrześcijaństwo, zranione. Jeśli Pan Bóg zechce, żebyś  pracowała w Rosji, to tu wrócisz. A w Polsce możesz nauczyć się być  dobrą siostrą”.</p>
<p style="text-align:justify;">A co z wiarą w życie wieczne babci Leny? Pani Maria płakała, że  wnuczka wyjeżdża do zakonu w Polsce. Lena mówiła jej: „Babcia, jak za  mną płaczesz, to co płacze? Ciało ci płacze? A może coś jeszcze w tobie  płacze?”. Pani Maria na to: „Ale wyjeżdżasz, a ja niedługo umrę i już  nigdy cię nie zobaczę”. A Lena: „Babcia, nie płacz. Ja też chcę z tobą  być. Jak umrzesz przede mną, to ja później też Tam przyjdę i cię  znajdę”.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&amp;cr=0&amp;kolej=0&amp;art=1286522956&amp;dzi=1207812935&amp;katg=" target="_blank">Źródło</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/40/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/40/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=40&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/matka-wlasnej-babci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/lena.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">lena</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Hilda wita biskupa</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/35/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/35/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 06:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=35</guid>
		<description><![CDATA[Zatrzaskiwali okiennice i odczytywali z ręcznie przepisanych zeszytów teksty Mszy świętej. Nie mieli księdza, więc Komunię św. przyjmowali duchowo. Kto? Niemcy z Syberii.Dla Polaków zaskoczeniem bywa fakt, że wiarę na mroźnej Syberii przechowali w czasach sowieckiego terroru nie tylko potomkowie &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/35/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=35&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/1287056425.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-34" title="1287056425" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/1287056425.jpg?w=640" alt=""   /></a>Zatrzaskiwali okiennice i odczytywali z ręcznie  przepisanych zeszytów teksty Mszy świętej. Nie mieli księdza, więc  Komunię św. przyjmowali duchowo. Kto? Niemcy z Syberii.Dla  Polaków zaskoczeniem bywa fakt, że wiarę na mroźnej Syberii przechowali w  czasach sowieckiego terroru nie tylko potomkowie polskich zesłańców,  ale też&#8230; Niemcy. A konkretnie Niemcy Wołżańscy, żyjący w Rosji od  XVIII wieku. Za Ural przesiedlił ich Stalin. Mimo wszystkich przeciągów  historii wciąż żyje ich w Rosji 587 tysięcy, jak wynika z rosyjskiego  spisu powszechnego z 2002 roku (Polaków tylko 73 tysiące). W czasie  wizyty na Syberii wysłannicy GN spotkali jedną z bohaterek, która  przeniosła wiarę przez straszne czasy: 83-letnią Hildę Keiser.<br />
<span id="more-35"></span><br />
<strong>Modlitewnik z Leninem</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Frau Hilda mieszka w nowoczesnym mieście Chanty-Mansyjsk na  syberyjskiej Północy, gdzie temperatura zimą spada poniżej 50 stopni  Celsjusza. Ciężko już jej się chodzi, ale pamięć i poczucie humoru  dopisują. Wyciąga stare zeszyty w kratkę, w których przepisywała po  niemiecku teksty Mszy świętej i inne modlitwy. Na burej okładce jednego z  tych starych zeszytów wydrukowana jest ozdobiona bródką twarz&#8230;  Lenina. Hilda urodziła się daleko stąd: na Powołżu, w europejskiej  części Rosji. Klimat jest tam łagodny, jak na ten kraj. Do 14. roku  życia mieszkała we wsi Pfeifer koło Saratowa. Przodków Hildy w 1765 r.  sprowadziła z Niemiec nad Wołgę caryca Katarzyna II.</p>
<p>Dostali zwolnienie z podatków na 30 lat, kredyt bez oprocentowania,  samorząd i wolność wyznawania religii. Wtedy też powstała  „rzymsko-katolicka kolonia Pfeifer”. Niemcy zbudowali we wsi piękny  drewniany kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu. Sprowadzili do  niego organy aż z Tyrolu. Hilda dorastała w sercu Rosji, ale otoczona  przez Niemców. W 1926 r. wieś Pfeifer liczyła 2437 mieszkańców, z  których aż 2434 było Niemcami. Niestety, rok po przyjściu na świat Hildy  z wioski zniknął ostatni kapłan. Kościół św. Franciszka został  zrujnowany. To sowieckie władze walczyły z Bogiem.</p>
<p>Jakoś jednak się żyło w uroczym drewnianym domu w Pfeifer. – Obok  domu stała letnia kuchnia. Gliniana, ale pobielona, ona krasiwa była,  piękna – wspomina pani Hilda. Ten świat został zdruzgotany w 1941 roku,  gdy Hitler uderzył na ZSRR. Prezydium Rady Najwyższej ZSRR kazało  Niemców Wołżańskich wysiedlić na Wschód. Nie zarzucano im kolaboracji z  Wehrmachtem, który nigdy nie doszedł do tych terenów. Stalin wysiedlił  ich prewencyjnie, na wszelki wypadek. Około 400 tys. Niemców znad Wołgi  zostało upchniętych w bydlęcych wagonach i powiezionych za Ural. Wielu,  zwłaszcza dzieci, tej podróży nie przeżyło. Po rodzinę Hildy sowieccy  milicjanci przyszli przed świtem. – Nic nie wolno brać! – krzyczeli. –  Mama była pewna, że nas rozstrzelają, skoro nie wolno brać rzeczy –  wspomina Hilda.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Przybywa Antonius</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Zatrzaskiwali okiennice i odczytywali z ręcznie  przepisanych zeszytów teksty Mszy świętej. Nie mieli księdza, więc  Komunię św. przyjmowali duchowo. Kto? Niemcy z Syberii.<br />
Nie rozstrzelali. Milicjanci byli tylko złośliwi. Inni wysiedlani  mogli spakować sporą część dobytku. – A my wszystko zostawiliśmy,  dobytek, kury, krowy. W domu została cała ściana obrazów. Mieliśmy  bardzo dużo książek, wszystkie zostały na półkach – mówi Hilda Keiser. –  Upakowali nas, ilu się dało, do wagonów. Jechaliśmy długo – dodaje. Na  Syberii ludzie masowo umierali z głodu. Zszokowała ich pierwsza  syberyjska zima. – Niektórzy uciekali piechotą z powrotem nad Wołgę, ale  zamarzali po drodze. Na komendanturze  my musieli meldować się tylko  raz na tydzień, ale i tak my byli jak w więzieniu – mówi Hilda.</p>
<p>Ojciec został wcielony do Trudarmii, czyli wywieziony do ciężkiej  pracy fizycznej. Matka i córki walczyły o przeżycie same. Trafiły na  północno-zachodnią Syberię. Ida, Karolina i Emma pracowały przy wyrębie  lasu i w tartaku. Dzięki temu dostawały kartki na 800 gramów chleba  dziennie. Niepracującym członkom rodziny przysługiwało tylko 340 gramów  chleba. Najmłodsza Hilda z początku nie pracowała jako robotnik.  Chodziła jednak niańczyć cudze dzieci. Jedyne wynagrodzenie, jakie za to  dostawała, polegało na tym, że mogła coś na miejscu zjeść. Dzięki temu  rodzina zaoszczędzała jej kartkę na chleb. Po wojnie do rodziny wrócił  ojciec. Zasadzili własne „kartoszki”. Władze nie pozwoliły im wracać nad  Wołgę, więc urządzili się, jak mogli, na Syberii. W 1954 r. Hilda  wyszła za Iwana, też Niemca. Urodziło im się dwoje dzieci. Przez cały  ten czas byli odcięci od praktyk religijnych.</p>
<p>To się zmieniło pod koniec lat 60. zeszłego wieku. Do  Chanty-Mansyjska przyjechał wtedy katolicki ksiądz. Ludzie do dziś nie  znają jego nazwiska; pamiętają tylko, że miał na imię Antonius. Może był  Litwinem? Mówił jednak po niemiecku. Późnym wieczorem, już po ciemku,  do domku, w którym się zatrzymał, zeszli się zaaferowani rosyjscy  Niemcy. Ks. Antonius ochrzcił ich dzieci. Hilda po raz pierwszy w życiu  wyspowiadała się i przyjęła Komunię świętą. – Kiedy przyjechał, ja nie  miałam świadomości, kto to taki „ksiądz”. Dopiero za drugim razem to już  było święto – mówi.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A biskup to ksiądz?</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong></strong>Zatrzaskiwali okiennice i odczytywali z ręcznie  przepisanych zeszytów teksty Mszy świętej. Nie mieli księdza, więc  Komunię św. przyjmowali duchowo. Kto? Niemcy z Syberii.<strong></strong><br />
Ten drugi raz nastąpił w 1971 roku. Z Kazachstanu przyjechał wtedy  ksiądz Albinius. Ci księża wiele ryzykowali, prowadząc wędrowne  duszpasterstwo w Związku Sowieckim. Było niewielu takich bohaterów.  Władze sowieckie skazywały ich na zsyłkę albo zamykały w zakładach dla  chorych psychicznie. Czy ryzykowała też pani Hilda i jej rodacy, którzy  przychodzili na tajne Msze święte? – Komuniści przecież i tak Niemców  prześladowali. Może by nam już nie zrobili nic gorszego – mówi. Po  odjeździe księży Niemcy przez lata spotykali się sami na tajnych  nabożeństwach, podobnych do Mszy świętej. Ktoś odczytywał zdania, które  zwykle wypowiada ksiądz, a pozostali odpowiadali. Nie było tylko  Przeistoczenia.</p>
<p>Choć komunizm się skończył, do Chanty- Mansyjska wcale nie zaczęli  docierać księża. To pani Hilda sama odnalazła kapłana kilka lat temu.  Żona jej wnuka pochodzi spod Tobolska, prawie tysiąc kilometrów od  Chanty-Mansyjska. W Tobolsku stoi katolicki kościół, który wnuk zauważył  w czasie wizyty u rodziny żony. Następnym razem zawiózł tam babcię. Po  raz pierwszy od wielu lat znów przystąpiła do sakramentów. Jakaś  kobieta, później okazało się, że to siostra Lidia, pomogła Hildzie  podejść do Komunii świętej. – Bardzo to przeżywałam. Cała się trzęsłam –  wspomina. W Tobolsku proboszczem był polski kapłan Jarosław Mitrzak. – A  teraz wy mnie zaproście – zaproponował ksiądz.</p>
<p>Hilda przyjęła bierzmowanie z rąk biskupa Josepha Wertha, który też  jest Niemcem Wołżańskim. Wiedziała, że przyjeżdża biskup, ale nie  wiedziała, kto to taki. Już po bierzmowaniu i wspólnym obiedzie  niespodziewanie go zapytała: „A wy jesteście katolickim księdzem?”. Dziś  z tego się śmieje. Dla ludzi, którzy przechowali tu wiarę, nowością  bywa nawet informacja, że biskup też jest katolickim księdzem.<br />
Dzisiaj polski ksiądz Jarosław Mitrzak regularnie odprawia Msze św. w  Chanty-Mansyjsku, często u Hildy i jej córki. Msza jest w języku  rosyjskim, bo wśród obecnych są też Rosjanie. Jednak starsze Niemki  zwykle śpiewają też w czasie Mszy jakąś pieśń po niemiecku. Ich  niemiecki różni się od języka używanego dzisiaj nad Renem i Łabą. To  niemiecki pochodzący z XVIII wieku. Starsze pokolenie Niemców  Wołżańskich przechowało go przez ponad 200 lat w formie niemal  niezmienionej. Podobnie jak przechowało wiarę katolicką przez lata  terroru.</p>
<p>A młode pokolenie? Dzisiaj już mało kto z młodych Niemców  Wołżańskich mówi po niemiecku, choć w rubryce „narodowość” wciąż  wpisują: „Niemiec”. Czy zachwycą się Chrystusem podobnie jak ich  dziadkowie? Wiele zależy od tego, czy dotrze do nich więcej księży.  Dzisiaj w parafii Hildy, terytorialnie trzy razy większej od Polski,  pracuje tylko jeden katolicki ksiądz.</p>
<p><a href="http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&amp;cr=0&amp;kolej=0&amp;art=1287056203&amp;dzi=1207812935&amp;katg=" target="_blank">Źródło</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/35/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=35&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/35/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/1287056425.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">1287056425</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Parafia trzy razy większa od Polski</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/parafia-trzy-razy-wieksza-od-polski/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/parafia-trzy-razy-wieksza-od-polski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 06:17:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Ponad połowa parafian rzymskokatolickiej parafii pw. św. Józefa Robotnika na Syberii ma polskie pochodzenie. Od lat 80. XX wieku nie ma na Syberii „polskich” parafii. Niektórzy z wiernych na pytanie o swoją narodowość odpowiadają: „Polak”, „Polka”, inni: „tyle lat minęło”. &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/parafia-trzy-razy-wieksza-od-polski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=29&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ponad połowa parafian rzymskokatolickiej parafii pw. św. Józefa  <a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/52.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-10" title="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/52.jpg?w=300&#038;h=224" alt="" width="300" height="224" /></a>Robotnika na Syberii ma polskie pochodzenie. Od lat 80. XX wieku nie ma  na Syberii „polskich” parafii. Niektórzy z wiernych na pytanie o swoją  narodowość odpowiadają: „Polak”, „Polka”, inni: „tyle lat minęło”. Msza  św. w języku polskim jest odprawiana tutaj raz w tygodniu. Pozostałe  nabożeństwa celebrowane są w języku rosyjskim. Terytorialnie wspomniana  parafia jest trzy razy większa od Polski!</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-29"></span></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Józefa Robotnika</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Duszpasterzem parafii na Syberii jest Polak – ks. Jarosław Mitrzak.  Wybór patrona uzasadnia słowami: – Chociaż to ten sam Józef, którego  uroczystość obchodzimy 19 marca, to jednak nam, na Północy, bliższy jest  ten święty, jeśli mu dodać przydomek „Robotnik”. Północ zachodniej  Syberii, obszar liczący milion km kwadratowych, zasiedlona jest przez  ludzi, dla których słowo „trud” ma nieprzypadkowe znaczenie.<br />
Dodatkowym atutem jest fakt, że 1 maja, kiedy to przypada odpust  parafialny, to dzień wolny od pracy. Proboszcz ks. Jarosław cieszy się: –  W Rosji 1 Maja to drugi po Nowym Roku najbardziej uroczyście świętowany  dzień. Nie będzie więc nigdy problemu z frekwencją w kościele, gdy go  zbudujemy. 7 lutego 2002 r. ks. Jarosław po raz pierwszy odprawił w  Surgucie Mszę św. i była to pierwsza rzymskokatolicka Msza św. w  historii tego miasta. „Owieczki” ks. Mitrzaka wymagają szczególnej  opieki, zwłaszcza tubylcy: Chantowie, Mansowie, Nieńcy. Ks. Jarosław  wyznaje: – To hodowcy reniferów, jeżdżący długimi saniami zaprzęganymi w  psy, autentyczni poganie, którzy do dzisiaj kultywują swoje pogańskie  obrzędy i po poradę chodzą do szamana.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Droga na Syberię i czołg „Rudy 102”</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Droga na Syberię ks. Jarosława była długa. Wyjechał z Polski 23 września  1995 r. Wspomina: – Najpierw pracowałem 6 lat w Jekaterynburgu na  Uralu, mieście znanym z tego, że został tam rozstrzelany ostatni car  Mikołaj II i jego rodzina. Pracowałem tam jako wikariusz. Jednocześnie  byłem „z dojazdu” proboszczem w odległym o 150 km 600-tysięcznym Niżnym  Tagile, mieście, gdzie został wyprodukowany czołg „Rudy 102”. Potem 4  lata pracowałam w Tobolsku, dawnej stolicy Syberii, głównym miejscu  zsyłek Polaków. „Od Chicago do Tobolska” – śpiewał Jan Pietrzak, życząc,  „aby Polska była Polską”.<br />
Warto było posłuchać głosu Bożego. Dziś polski kapłan czuje  niezwykłe wzruszenie i wdzięczność Panu Bogu, kiedy w sakramencie pokuty  słyszy następujące słowa: „Mam 82 lata, przystępuję do spowiedzi św. po  raz pierwszy&#8230;”.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Bądź wola Twoja, jadę na Syberię!</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">„Bądź wola Twoja” – takie motto znalazło się na obrazku  prymicyjnym polskiego kapłana, którego Boża Opatrzność zaprowadziła na  Syberię. Pomysł wyjazdu narodził się 4 września 1994 r. Wówczas ks.  Jarosław spotkał kapłana z Syberii, który przyjechał na urlop do Polski.  To „przypadkowe” spotkanie odmieniło jego życie. Do dziś wspomina słowa  tego księdza: – Powiedział: „Najbardziej brakuje mi na Syberii drugiego  kapłana, z którym mógłbym rozmawiać, a przecież i wyspowiadać się też  trzeba, a drugiego księdza nie ma…”. Zrobiło mi się wtedy ciepło. I  wiedziałem, że to nie od kawy, którą piliśmy.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>„Zawojowat” gorące serce przy temperaturze: – 60° C</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Zima trwa tutaj od 6 do 9 miesięcy, mróz dochodzi nawet do minus 60° C,  zawartość tlenu w powietrzu jest mniejsza o prawie 20% niż na „Bolszoj  Ziemle”, Wielkiej Ziemi – tak nazywają ludzie z Północy typowe  geograficznie tereny Rosji, pokryte ziemią, na której rośnie zboże.  Tutaj jest tylko wieczna zmarzlina, bagna i piasek.<br />
W barakach albo cysternach z wyciętymi oknami i drzwiami pierwsi  „romantycy” zdobywali Północ. Przybywali tu, by zarobić na życie, bo  tam, skąd przybyli, nie mieli pracy, zarabiali zbyt mało albo nie mieli  gdzie żyć. Odważni, w trudnych warunkach ciężko pracowali. „Trud”,  „praca” to słowa znajome i jednoczące wszystkich „entuzjastów”  syberyjskiej Północy.<br />
Syberyjskie tereny to miasta oddalone od siebie o dziesiątki, setki  kilometrów, do których drogi prowadzą przez bezkresne bagna i lasy  (tajga). To tysiące hektarów tundry i pojezierza z mnóstwem jezior,  wielkich i małych, poprzegradzanych wąskimi, zaledwie kilkumetrowymi  pasami lądu. Z całego byłego Związku Radzieckiego przybywali tutaj, by  żyć i pracować w takich nieludzkich warunkach, zwerbowani ludzie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Kościół cenniejszy od złota…</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Centrum parafii stanowi miasto Surgut, liczące 350 tys. mieszkańców. –  Kiedy zostałem proboszczem w Tobolsku – uzasadnia wybór Ksiądz Proboszcz  – dowiedziałem się od parafian, że co roku przyjeżdża tu na Wielkanoc  pewna rodzina z Surgutu, miasta położonego daleko na Północy. Nie  czekałem na ich kolejny przyjazd. Wybrałem się do nich samochodem 600 km  przez tajgę. Odprawiłem Mszę św. w ich domu. Było 7 osób. Zacząłem  przyjeżdżać do nich co miesiąc, potem dwa razy w miesiącu. Po dwóch  latach, 1 maja 2003 r. nasz syberyjski biskup Joseph Werth erygował w  Surgucie samodzielną parafię pw. św. Józefa Robotnika. Po wielu  zmaganiach w kolejnych dwu latach parafia uzyskała w 2005 r. status  prawny. Mamy mieszkanie w bloku, które jest kaplicą, plebanią,  kancelarią parafialną i domem gościnnym dla przybywających z innych  miast gości i parafian.<br />
Parafia pw. św. Józefa Robotnika liczy ok. 100 wiernych. Budowa  kościoła jest palącą potrzebą mieszkańców i spędza sen z oczu  duszpasterza.<br />
W Kogałymie, Chanty-Mansijsku, Nojabrsku, Nadymie, Neftejugansku i  innych miastach oddalonych od Surgutu o 50-1200 km ponad 10% ludności to  katolicy – może po części ateiści, ale na pewno mający po rodzicach  albo dziadkach katolickie pochodzenie.<br />
Ks. Mitrzak najczęściej przemierza te odległości samochodem, czasem  pociągiem. Do niektórych miejsc może dotrzeć jedynie samolotem – np. do  Salechardu, miasta leżącego na kole podbiegunowym. Pozostaje jeszcze  droga, która istnieje tylko zimą – po „zimniku”. Wówczas błota  zamarzają, buldożer spycha śnieg i wszelkie nierówności terenu wyrównują  się. Trzeba tylko uzbroić opony w kolce. A latem – statkiem po rzece  Ob, która w Surgucie ma 2 km szerokości.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>„Żniwo wielkie, a robotników mało”</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">– Jesteśmy mniejszością religijną. Żyjemy wśród ludzi wychowanych bez  Boga albo przeciwko Bogu i Kościołowi. Kościół katolicki jest wciąż  jeszcze w wielu kręgach prawosławnych przedstawiany jako sekta. W  Surgucie jednym z niepoważnych argumentów przeciwko nam są słowa: „Oni  (katolicy) spotykają się w domu, nie mają cerkwi (kościoła) – to sekta” –  wyznaje ks. Jarosław. Prawdą jest jedynie to, że wierni spotykają się w  mieszkaniach i po domach, wszędzie tam, dokąd uda się dojechać  kapłanowi. Chrześcijanie na Syberii spotykają się tak jak w pierwszych  wiekach chrześcijaństwa, gdy jeszcze nie było kościołów.<br />
Praca kapłana na Syberii polega w dużym stopniu na „poszukiwaniu”  katolików, którzy jeszcze nie wiedzą o istnieniu parafii i obecności  księdza. Ks. Mitrzak dodaje: – Jest to praca z tymi czy dla tych,  których „nie ma” w parafii, aby „byli”. Liczba to sprawa Pana Boga. Od  12 lat jeżdżę 200 czy 400 km do sąsiedniego miasta, by odprawić Mszę św.  dla kilku osób, a czasem tylko dla jednej. Tutaj aktualne stają się  słowa św. Augustyna: „I jeden człowiek jest wystarczająco dużą diecezją  dla biskupa”.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Druga pielgrzymka z Syberii do Polski</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Na pierwszą pielgrzymkę do Polski przed kilkoma laty wyjechał z  Jekaterynburga cały autobus. Druga pielgrzymka z Syberii do Polski miała  miejsce w maju 2005 r. i liczyła 15 osób w wieku 18-67 lat. To byli  głównie Polacy, którzy nigdy dotąd ziemi swoich przodków nie widzieli. –  Jakby mnie ktoś do bajki przeniósł. W pierwszych dniach pobytu w Polsce  wydawało mi się, że to nierealny świat, że to mi się tylko zdaje, że to  nieprawda, że tak ludzie nie żyją. Kwiaty w ogródkach, wszędzie czysto,  przy drogach krzyże, kapliczki – wspomina pani Swietłana. Pan Władimir  już pierwszego dnia w Polsce powiedział: – Ojcze Jarosławie, jak by mi  ktoś opowiedział, to bym nie uwierzył. Jak tu się ludzie nawzajem  szanują: uśmiechają się na ulicy, ciągle słyszysz: proszę bardzo, dzień  dobry, dziękuję.<br />
Najstarsza uczestniczka pielgrzymki – babcia Zofia opowiadała przez  łzy radości i żalu po powrocie do Surgutu: – Kościoły, kaplice i ludzie w  niedzielę odświętni, z dziećmi, z wózkami, z radością idą na Mszę albo  po Mszy wracają do domu. Pani Jadwiga przyjęła na krakowskich Błoniach  Komunię św. z rąk Papieża Benedykta XVI. Ze łzami wzruszenia wspomina: –  Tego szczęścia nie da się w żaden sposób wyrazić.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Prośba o modlitwę</strong></p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Oprócz pomocy materialnej, najcenniejszym darem, jaki możemy  ofiarować misjonarzom, jest nasza modlitwa za nich i w ich intencjach.  Ks. Jarosław gorąco prosi czytelników „Niedzieli” o wsparcie modlitewne:  – Proszę o modlitwę za mnie: o wytrwałość, zdrowie, cierpliwość i żeby  nie wygasło poczucie humoru, to niezwykle ważna cecha misjonarza. Proszę  o modlitwę za moich parafian, tych, których znam, i tych wielu, do  których jeszcze muszę dotrzeć. Proszę też o pomoc (przez modlitwę i  ofiarę) w budowie kościoła, pierwszego i jedynego na północy zachodniej  Syberii. Niech i tutaj, na terenie trzy razy większym od Polski, ludzie  zobaczą choćby jeden katolicki krzyż na wieży, i niech się więcej „nie  błąkają jak owce nie mające pasterza” (por. Mk 6, 34).</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200749&amp;nr=19" target="_blank">Źródło</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/29/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=29&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/parafia-trzy-razy-wieksza-od-polski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/52.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">OLYMPUS DIGITAL CAMERA</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (por. Mt 9, 37)</title>
		<link>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/%e2%80%9ezniwo-wprawdzie-wielkie-ale-robotnikow-malo%e2%80%9d-por-mt-9-37/</link>
		<comments>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/%e2%80%9ezniwo-wprawdzie-wielkie-ale-robotnikow-malo%e2%80%9d-por-mt-9-37/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 06:11:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ksjarek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksjarek.wordpress.com/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[Syberia – słowo znane każdemu chyba Polakowi. Kojarzy się z czasami zaborów, prześladowań narodowościowych i religijnych. Zsyłka na Sybir czekała patriotów, uczestników powstań narodowowyzwoleńczych, Polaków buntujących się przeciwko rusyfikacji i uciskowi carskiemu, unitów broniących swojej wiary, niepogodzonych z systemem totalitarnym &#8230; <a href="http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/%e2%80%9ezniwo-wprawdzie-wielkie-ale-robotnikow-malo%e2%80%9d-por-mt-9-37/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=23&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/minus-51-surgut.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-15" title="minus 51 Surgut" src="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/minus-51-surgut.jpg?w=300&#038;h=240" alt="" width="300" height="240" /></a>Syberia – słowo znane każdemu chyba Polakowi.  Kojarzy się z czasami zaborów, prześladowań narodowościowych i  religijnych. Zsyłka na Sybir czekała patriotów, uczestników powstań  narodowowyzwoleńczych,  Polaków buntujących się przeciwko rusyfikacji i uciskowi carskiemu,  unitów broniących swojej wiary, niepogodzonych z systemem totalitarnym  komunistycznej Rosji. Ten ogromny obszar, leżący po azjatyckiej  stronie Uralu, stał się w przeszłości domem wielu tysięcy polskich  zesłańców. Niektórzy wrócili, ale wielu tam pozostało. Pozbawieni swoich  majątków i środków do życia, poniżani, rzuceni na łaskę srogich  zim i prymitywnych warunków, nauczyli się tam żyć. Do dziś żyją w tych  odległych miejscach ich potomkowie&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-23"></span></p>
<div>
<p id="p" style="text-align:justify;">Ks. Jarosław Mitrzak pochodzi z Siedlec. Przed dziewięciu laty  podjął niezwykle trudną, ale zaszczytną decyzję – wyjechał na misje w  głąb Rosji, właśnie na Syberię. Jest w Tobolsku, tym samym,  o którym śpiewał niegdyś Jan Pietrzak „żeby Polska była Polską, od  Chicago do Tobolska”, jednym z najstarszych miast Syberii, jej dawnej  stolicy, największym skupisku ludzi o polskich korzeniach.</p>
<p style="text-align:justify;">Dotrzeć do ludzi</p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Tobolsk leży w diecezji nowosybirskiej, w zakolu rzeki Irtysz, jednej z  ważniejszych na Syberii, która łącząc się z Obem, wpada do Morza  Karskiego (poprzez Zatokę Obską). Tuż za miastem rozciąga się tajga,  chciałoby się rzec – nieprzebyta, bo ma kilka tysięcy kilometrów  długości i 500-800 km szerokości. Ale nie stanowi dla tamtych ludzi  przeszkody nie do przebycia. Nauczyli się oni zmagać z przeciwnościami  i radzić w ekstremalnych warunkach. Jeśli trzeba, przemierzają  niezmierzone połacie tajgi, latem pełnej dokuczliwych owadów na tych  podmokłych terenach, zimą grożącej niebezpieczeństwem utknięcia w  ogromnych  zaspach, przy czterdziestostopniowym mrozie i czyhających dzikich  zwierzętach.<br />
Do rodzin katolickich, rozrzuconych po tej rozległej, niezbyt  gościnnej, acz pięknej krainie, docierać można na kilka sposobów:  samochodem, pociągiem, samolotem. Na pewno nie pieszo, bo wszędzie zbyt  daleko. Do jednej z rodzin, mieszkającej blisko koła podbiegunowego,  trzeba było pokonać 1,5 tys. kilometrów. Najpierw 250 km samochodem do  lotniska, dalej samolotem.<br />
Teraz panują tam białe noce. Słońce zniża się do linii horyzontu,  przesuwa się ponad tą linią i znowu idzie w górę. Ludzie zasłaniają okna  nie żeby odgradzać się od sąsiadów, ale by zaciemnić trochę  mieszkanie i móc się przespać. Zimą odwrotnie, słońce na chwilę ukazuje  się ponad horyzontem i zaraz chowa się z powrotem. Ale dobre  samopoczucie nie opuszcza mieszkańców tej ziemi. „U nas tylko  dziewięć miesięcy zima, a potem to już tylko lato i lato&#8230;” – mówią.<br />
Dwa lata temu Ksiądz Jarosław po raz pierwszy dotarł na drugą stronę  tajgi do mieszkającej tam rodziny Polaków katolików, aby odprawić Mszę  św. Wcześniej spotykał ich w swoim kościele raz w roku około  Wielkanocy. Dowiedzieli się, że jest polski ksiądz w Tobolsku i  przybywali tu, aby się wyspowiadać i uczestniczyć we Mszy św. Kiedy  Ksiądz dotarł z kolei do nich, zdziwiony, że tam jest w ogóle jakaś  miejscowość, na dodatek spora – w tej pierwszej Mszy św. uczestniczyło  siedem osób, z tego cztery nie potrafiły się przeżegnać. A potem  przypomniano sobie, że gdzieś tam dalej o kilometry tajgi  żyje starszy człowiek, którego babką była Polka, więc może on też zechce  się ochrzcić i wyspowiadać.<br />
„Pytają mnie czasem w Polsce, czy warto dla tych kilkunastu czy  nawet kilkudziesięciu osób tam być. Przecież u nas parafie są liczne i  jest z kim pracować – mówi Ksiądz Jarosław –  ale tam pracuje się nie tylko z tymi, którzy należą do parafii. Wokół  nieraz jednej tylko katolickiej rodziny zawiązuje się wspólnota i  Kościół się rozrasta”.<br />
Parafia w Tobolsku ma dziewięć punktów dojazdowych. A zgodnie z  obecnymi potrzebami należałoby stworzyć jeszcze z dziesięć. Jednak jeden  ksiądz nie jest w stanie sprostać tym zadaniom. Teren bardzo  rozległy, mówiąc obrazowo, obszar parafii jak Polska pięć razy wzięta.  „Wyobraźcie sobie – Ksiądz Jarosław pociera posuwającą się łysinę – że  jeden ksiądz jest tu u was w Sarnakach,  drugi w Berlinie, następny na południu w Pradze, kolejny w Moskwie, a  jeszcze jeden na północy, gdzieś w Norwegii. Takie są proporcje, jeśli  chodzi o teren podległy jednemu kapłanowi”.</p>
<p style="text-align:justify;">Siła modlitwy</p>
<p id="p" style="text-align:justify;">„Kiedy jadę przez tajgę, mam świadomość wsparcia modlitewnego wielu  ludzi, wiem, że w mojej intencji się modlą, że nie jestem tak naprawdę  sam. Modlitwa i oparcie w Bogu to podstawa. Inaczej to,  co robię, byłoby niemożliwe do wykonania. O sile modlitwy przekonałem  się już na samym początku swego pobytu w Rosji”.<br />
Gdy przyjechał do Tobolska, nie bardzo wiedział, co robić, od czego  zaczynać. Martwił się, że nie zna języka, więc jak będzie sobie radził?  Przecież trzeba rozmawiać z ludźmi, załatwiać różne sprawy.  A wtedy pewien miejscowy człowiek powiedział mu: „Czym się Ksiądz  martwi? Przecież najważniejsze już Ksiądz zrobił – przyjechał tu. Reszta  jest w rękach Boga, Bóg pomoże”.<br />
Wziął więc ksiądz mapę, znalazł na niej na chybił trafił miasto  Surgut, odległe o około 600 kilometrów i postanowił codziennie modlić  się za tamtych ludzi. Minęły trzy tygodnie. Do jego drzwi zapukał  jakiś człowiek. Okazało się, że przybył z Surgutu, koleją, bo dowiedział  się, że tu jest polski ksiądz. Prosił o przyjazd księdza tam do nich,  do tego odległego syberyjskiego miasta, gdzie wkrótce zawiązała  się wspólnota.<br />
Inny przykład jest równie wymowny, dotyczy innego księdza. Otóż  pewnego razu biskup w Irkucku (miasto nad Bajkałem; to druga syberyjska  diecezja) wręczył księdzu kartkę z adresem katolickiej rodziny  w jakiejś zapadłej wioszczynie, której nawet nie ma na mapach. Prosił o  odwiedzenie tych ludzi. Ksiądz obiecał spełnić prośbę biskupa, ale  kartkę schował tak dobrze, że szybko o niej zapomniał. Po dwóch  latach potrzebował jakichś informacji z książki, która stała sobie  spokojnie na półce. Gdy ją otworzył, spomiędzy stronic na podłogę  wypadła pożółkła kartka. Ksiądz przeczytał zapisany na niej adres i  przypomniał sobie o swojej obietnicy. Postanowił czym prędzej odnaleźć  polecanych jego pamięci ludzi. Kupił bilet na pociąg i pojechał.  Najpierw całą dobę pociągiem, potem rozklekotanym autobusem po coraz  większych wertepach, na koniec dotarł jednak szczęśliwie do poszukiwanej  wsi.<br />
Zbliżała się noc. Wokół wszystko i wszyscy obcy. A kiedy odszukał  chałupę wskazaną w adresie, okazało się, że na głucho zabita deskami.  Już dawno nikt w niej nie mieszkał. Co tu robić? Gdzie szukać  noclegu? Gdyby to była polska wioska, wszedłby do pierwszego z brzegu  domostwa, przywitał gospodarzy staropolskim „Niech będzie pochwalony  Jezus Chrystus” i miałby zapewniony dach nad głową.  Polak księdza uszanuje. Ale w tej obcej głuszy? Strach przyznać się do  bycia księdzem, bo nie wiadomo, co może człowieka spotkać.<br />
Pochodził z Ukrainy. Dowiedział się, że na końcu wioski mieszkają  Ukraińcy, postanowił więc udać się do nich. Przyjęli gościnnie, ciekawi  wieści z dalekiego świata. Dopiero późnym wieczorem, po jakim  takim zaprzyjaźnieniu się, przyznał się im, że jest katolickim księdzem.  Wtedy gospodarze przypomnieli sobie, że nieopodal żyje samotnie  starzec, pochodzący z Polski. Ksiądz natychmiast udał się do niego.  Wiejską pustą drogę oświetlał tylko księżyc i rozgwieżdżone niebo,  omiatał świszczący wicher. Nawet psa żadnego słychać nie było.<br />
Chałupa wrastała w ziemię, obejście mizerne. Otworzył drzwi  zamknięte prowizoryczną klamką. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”  – pochwalił Boga przekraczając wysoki próg domostwa.  Wszedł do środka, przyświecając sobie latarką. W jedynej izbie, na  nędznym łóżku przy ścianie leżał człowiek. Na dźwięk pozdrowienia z  wysiłkiem odwrócił się w kierunku księdza. W ręce trzymał różaniec.  „Ja całe życie na księdza czekałem” – powiedział po polsku, chociaż ze  wschodnim zaśpiewem, a po jego pomarszczonych policzkach popłynęły łzy.  „Codziennie na tym różańcu modliłem  się, aby przed śmiercią się jeszcze wyspowiadać”. I popłynęła opowieść o  tym, jak dzieckiem był wywieziony z Polski wraz z całą rodziną, że  ongiś był ministrantem i zabrał z sobą na tułaczkę ten  właśnie różaniec, jego jedyną podporę i nadzieję w trudnym życiu. Ludzie  czasem śmieli się z niego i z tej jego ufności. „A skąd ty księdza się  doczekasz na tym końcu świata?” – mówili.  I doczekał się. Pan Bóg wysłuchał jego modlitwy.<br />
Wyspowiadawszy staruszka, ksiądz obiecał nazajutrz z rana odprawić  Mszę św. Ale kiedy wrócił rankiem, zastał go już martwego. „Oto jak Bóg  kieruje krokami ludzkimi – pomyślał – musiałem  po dwóch latach odnaleźć adres tej zapadłej wsi, aby przygotować na  śmierć człowieka, który zaufał Bogu”.</p>
<p style="text-align:justify;">Teraz to dobrze</p>
<p id="p" style="text-align:justify;">Podczas jednej z wielu swoich pasterskich podróży Ksiądz Jarosław  nocował w dalekiej wiosce, w chacie gościnnych Polaków. Mieszkali  nędznie, żyli bardzo skromnie, ale gościny nie odmówili i przyjęli po  staropolsku, czym chata bogata. Długo w noc gospodarz opowiadał o losach  swojej rodziny, o trudach zesłania, o warunkach życia na obczyźnie,  teraz już oswojonej.<br />
A rankiem zasiedli do śniadania: gospodyni postawiła na stole misę  parujących jeszcze gotowanych kartofli, drugą pełną zsiadłego mleka,  podała łyżki i wszyscy razem zasiedli do jedzenia. „Kiedyś,  proszę Księdza, to była bieda – kontynuował gospodarz wieczorne  opowieści – teraz już jest dobrze. Mam wszystko, niczego mi nie brakuje.  Mam kartofle i mleko do nich, mam chleb i słoninę,  czego chcieć więcej? Wszystko jest”. Ksiądz pomyślał: „Muszę o tym  powiedzieć w Polsce. Tyle się słyszy narzekania na biedę, na różne  braki. Ludziom ciągle czegoś brakuje, mają za mało. Może  ktoś chciałby się zamienić z tamtymi ludźmi, oni mają już wszystko”.<br />
Ci ludzie, rzuceni przez los daleko, daleko od rodzinnej ziemi,  tęsknią za powszechną dostępnością do kościoła, za stałą obecnością  księdza i za Polską, w której to wszystko jest możliwe, ale nie  ma możliwości (najczęściej finansowych), aby do niej wrócić. „Wyobraźmy  sobie, że jakiś kataklizm jutro zmiecie z powierzchni ziemi wszystkie  kościoły tak, że najbliższy będzie w Gdańsku, że zabraknie  księży i do spowiedzi będzie można pójść za lat dziesięć czy  dwadzieścia. Dlaczego nie doceniamy tego, nie korzystamy z tego, że tu w  każdym kościele ksiądz czeka w konfesjonale, stoi przy ołtarzu?”  – pyta retorycznie Ksiądz Jarosław.<br />
Pomyślałam o znajomej Białorusince, która od kilku lat mieszka w  Polsce. Wychowywała się w rodzinie ateistycznej, nic o Bogu nie  wiedziała. Twierdzi, że w jej życiu dokonał się cud – jako  szesnastolatka  z ciekawości weszła do cerkwi i po prostu uwierzyła w Boga. Teraz wciąż  Go poszukuje. Swoje dzieci chce wychować po katolicku. Niedawno córka  przyjęła I Komunię św. Ona razem z dziećmi modli się codziennie,  przyprowadza je do kościoła. Sama uczy się modlitwy różańcowej, próbuje  odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego. „Cieszę się, że odnalazłam Boga  – mówi – On nadaje sens memu życiu. Nie  jest ono łatwe, ale wszystkie trudności polecam dobremu Bogu. Wydaje mi  się, że dzięki temu mam udział w Męce Jezusa”.<br />
Jakiś czas temu przez Radio Maryja wypowiadała się kobieta z  Witebska na Białorusi, Polka z pochodzenia. Przez osiem lat modliła się  codziennie o możliwość przyjazdu do Polski i wreszcie, dzięki  pracującemu  tam polskiemu misjonarzowi, marzenie się ziściło. Była zauroczona tym,  że na niemal co drugiej ulicy w każdym mieście można spotkać katolickie  kościoły, że kapłani są na wyciągnięcie ręki, ludzie mogą  się do nich zwracać w każdej potrzebie. „Szanujcie swoich kapłanów –  wołała żarliwie – nawet nie wiecie, jakie macie szczęście, że żyjecie w  Polsce, kraju katolickim. Ja jestem szczęśliwa,  bo teraz mogę nasycić się bogactwem polskiej kultury, religii,  tradycji”.<br />
Ksiądz Jarosław, wysoki, szczupły mężczyzna o ciepłej barwie głosu,  swoje urlopy spędza w Polsce, opowiadając ludziom o pracy na Syberii.  Swoją opowieścią zauroczył też ludzi zgromadzonych w sarnackiej  świątyni. Mimo iż mówił dość długo, wszyscy słuchali w skupieniu i z  zainteresowaniem. Po Mszy św. ministranci zbierali do puszek datki na  remont kościoła w Tobolsku.<br />
Kościół ten został zbudowany przez zesłańców tuż obok więzienia, od  którego w kierunku rzeki Irtysz prowadzi betonowy rów, teraz częściowo  zasypany. W czasach naszej niewoli narodowej tym rowem spływała  do rzeki krew torturowanych więźniów, zesłańców. Obecnie kościół powoli  odzyskuje swą dawną postać. Przez lata służył jako magazyn o dosyć  różnym przeznaczeniu, co nie było niczym dziwnym w komunistycznej  Rosji, gdyż wiele katolickich świątyń służyło jako magazyny zboża,  nawozów sztucznych czy materiałów budowlanych.<br />
Spoglądam na mapę. Kilka lat temu byłam w Kostromie nad Wołgą,  mieście leżącym trzysta kilometrów od Moskwy. Jechaliśmy pociągiem dwa  dni. Wydawało mi się, że długo. Ile dni trzeba poświęcić na dojazd  pociągiem do Tobolska? Tydzień wystarczy? A ile dni wędrowali tam  zesłańcy? Szli tzw. etapami, niosąc ze sobą w tobołku cały swój dobytek,  poganiani przez pilnujących ich żołdaków. Ilu ich nigdy nie dotarło  na miejsce zsyłki, ilu wykończyły nieludzkie warunki bytowania,  samotność, nostalgia&#8230; Inni przetrwali. Ich potomkowie czekają na  polskich księży, aby przybliżyli im utraconą ojczyznę.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200431&amp;nr=106" target="_blank">Źródło</a></p>
</div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ksjarek.wordpress.com/23/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ksjarek.wordpress.com/23/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ksjarek.wordpress.com&amp;blog=16782725&amp;post=23&amp;subd=ksjarek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksjarek.wordpress.com/2010/10/20/%e2%80%9ezniwo-wprawdzie-wielkie-ale-robotnikow-malo%e2%80%9d-por-mt-9-37/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/74644df09030dcc888ba711995208b0c?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ksjarek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://ksjarek.files.wordpress.com/2010/10/minus-51-surgut.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">minus 51 Surgut</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
